Udar- zestaw nr.29502
Szczątki stworzenia na styl potwora z Loch Ness, który żył w Kanale La Manche 200 milionów lat temu zostały znalezione na plaży. Archeolodzy spędzili miesiące składając ze sobą dziesiątki starych kości znalezionych unieruchomione w wapieniu na brytyjskim Wybrzeżu Jurajskim przez poszukiwaczy skamieniałości. Po prawie całkowitym ułożeniu układanki z kości, naukowcy ujawnili, że szkielet, który jest kompletny w 70 procentach, należy do mierzącego 12 stóp plesiosaura. Marynarze widzący w przeszłości gada z Loch Ness twierdzą, że potwór posiadał długą cienką szyję oraz ogon, cztery duże płetwy i ostre jak brzytwa zęby. Plesiosaurusy żyły w trakcie epoki jurajskiej, 150-200 milionów lat temu, kiedy dzisiejszy Kanał La Manche był płytkim, tropikalnym morzem. Ja robię to od 30 lat i znalazłem tylko jedną kość. Szczątki zostały znalezione przez Tracy Marler pod skałami na plaży Monmouth. Tracy znalazła najpierw pojedynczą kość w wapieniu. Ona i jej parter Chris Moore, ekspert w dziedzinie skamieniałości, wrócili ponownie w to miejsce i znaleźli kolejne cztery kości. Po dalszych pracach wykopaliskowych znaleziono około 150 kości żeber, części czaszki i szczęki, gdzie zachował się nawet jeden ząb. Wydobywaliśmy to w kawałkach, ale mogłeś sobie dokładnie wyobrazić jak on wyglądał.
Tego skomplikowanego wyczynu dokonał pewien Australijczyk... Werner Reinhold kupił bilet na loterię w kiosku z gazetami w Sydney. Pierwszy kupon został źle wydrukowany, więc Reinhold poprosił o kolejny - tym razem poprawny. Mężczyzna wrócił do domu, włączył telewizor i odkrył, że wygrał równowartość 1,8 miliona dolarów. Niestety, w kolekturze usłyszał, że jego bilet jest nieważny i żadnych pieniędzy nie dostanie. - Okazało się, że unieważnili prawidłowy kupon, a nie ten, który został źle wydrukowany - wyjaśnia 73-letni dziś Reinhold. Mężczyzna pozwał organizatora loterii i właściciela kolektury. Kilka dni temu sąd przyznał mu rację i dokładnie 1,8 mln dolarów odszkodowania. Co ciekawe, Werner kupił szczęśliwy los w 1995 roku. Widocznie sądy w Australii pracują podobnie jak w Polsce.
vseo.pl
Niesamowita i po prostu niewiarygodna historia. Utrzymywali się ze sprzedaży złomu. Babcia, której nigdy nie poznali, zostawiła im miliony. Zsolt i Geza Peladi żyli na przedmieściach Budapesztu. Utrzymywali się ze sprzedaży znalezionego złomu. Nie znali swojej babki, która mieszkała w Badenii-Wirtembergii. Okazało się, że odziedziczyli po niej bardzo, bardzo dużo pieniędzy. Jest w przeliczeniu około 18 miliardów złotych. Podzielą tę sumę z siostrą, która żyje w USA. Gyula Balazs Csaszar, wolontariusz w budapeszteńskim centrum opieki społecznej opowiada: - Skontaktował się z nami prawnik i poprosił o pomoc w odnalezieniu braci. Powiedział, że czeka na nich duża suma pieniędzy. Bracia byli oczywiście bardzo zaskoczeni. - Wiedzieliśmy, że matka pochodziła z bogatej rodziny, z którą nie utrzymywała żadnych relacji. Porzuciła nas i straciliśmy z nią kontakt. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że zmarła. - opowiada Geza Peladi telewizji ATV. Jednak jest pewna przeszkoda.
Nie, to nie żart. Kondom w sprayu naprawdę istnieje. Jest mieszanką lateksu i kilku innych składników, które umieszczone są w puszce – właśnie z tej puszki nanosi się prezerwatywę z każdej strony. To zupełnie tak jak np. samochód który jest na myjni spryskiwany z każdej strony. Co prawda prezerwatywa w sprayu nie weszła jeszcze do sprzedaży, ale trwają nad tym intensywne prace. Produkt był już zapowiadany na 2008 rok, ale nadal trwają badania nad jednym problemem – nanoszony lateks schnie ok 5 minut (dla niektórych może to oznaczać koniec zabawy), klienci natomiast potrzebują czegoś co schnie nie więcej niż 10 sekund. Pozostaje czekać i używać starych, dobrych i sprawdzonych gumek.
Dwaj bytomianie mieli pecha. Napadnięty przez nich mężczyzna okazał się reprezentantem kadry narodowej w judo. Złodzieje napadli na judokę z Radzionkowa w niedzielę w nocy, w Bytomiu. Jeden z nich wyczekał aż mężczyzna przy bankomacie wprowadzi PIN, a potem podbiegł i uderzył go w głowę. - Prawdopodobnie wbrew założeniu napastnika, uderzony w twarz mężczyzna zamiast upaść, lub co najmniej być zamroczonym od ciosu, złapał go za klapy ubrania i powalił na ziemię. Widzący to 25-letni wspólnik napastnika podbiegł by pomóc kompanowi, jednak zanim zdążył wyprowadzić cios, również i on szybko znalazł się na chodniku w pozycji leżącej - informuje policja Pierwszy z napastników próbował jeszcze walczyć, a jego kompan wziął nogi za pas. Po krótkiej ucieczce wpadł prosto w ręce policyjnego patrolu. Chwilę później złapany został też drugi złodziej.