Udar- zestaw nr.30624
By potwierdzić swoją tezę badacze pokazali 42 sędziom fragmenty nagrań walk pomiędzy dwoma zawodnikami taekwondo o podobnych umiejętnościach. W czasie każdego nagrania jeden zawodnik nosił czerwony sprzęt ochronny, a drugi - niebieski. Każdy sędzia indywidualnie ocenił wszystkie walki. Następnie każdy z nich jeszcze raz obejrzał pojedynki. Tym razem jednak w innej kolejności i z komputerowo zamienionymi kolorami sprzętu ochronnego zawodników.
Trzy dni po zrabowaniu niespotykanej kolekcji monet, złodziej z Niemiec zaniósł ją do banku, aby skorzystać ze skrytki depozytowej i... natknął się tam na prawowitego właściciela. - Nie sądzę, żeby złodziejowi choć przez moment przeszło to przez myśl - powiedział rzecznik policji z Dortmundu. Niedługo po złożeniu kolekcji w depozycie pracownik banku rozpoznał monety jako swój zbiór warty 50 tys. euro, który kilka dni wcześniej został skradziony z jego domu. Policja wyśledziła 36-letniego mężczyznę i aresztowała go, a także odzyskała skradzione przedmioty.
vseo.pl
Ponad połowa francuskich zakochanych zwraca się do siebie, używając pieszczotliwych określeń, w tym najczęściej "kochanie" lub "moje serce", lecz także "moja pchełko", "kapustko" czy "sarenko" - wynika z sondażu przeprowadzonego przez ośrodek TNS-Sofres z okazji Walentynek. Wyniki ankiety, opublikowane w najnowszym numerze tygodnika katolickiego "Pelerin", wskazują, że ponad połowa Francuzów (59 proc.) w stosunku do swojego partnera czy partnerki używa czułych określeń. Stosowanie ich jest we Francji popularniejsze od zdrabniania imion ukochanych osób. W rankingu prowadzi zdecydowanie tradycyjne "kochanie", używane przez jedną czwartą respondentów, dystansując następne w kolejności "moje serce" i "moje maleństwo". Jak wynika z deklaracji, sporą popularnością cieszą się też zwroty nawiązujące do zwierząt i warzyw, a najczęściej używane są: "moja pchełko", "moja sarenko", "moja kapustko", nieco rzadziej: "zajączku" czy "kaczuszko". Wbrew potocznemu wyobrażeniu sondaż pokazuje, że częściej pieszczotliwych określeń używają mężczyźni niż kobiety. Zdaniem specjalistów, można to wytłumaczyć po części tym, że męska połowa ludzkości zdradza w ten sposób swój paternalizm wobec kobiet. - To wynika z pewnej formy nieświadomej nostalgii za dominującym miejscem zajmowanym niegdyś w parze przez mężczyznę.
Na co wydać pieniądze, by dały szczęście? Jak wiadomo pieniądze szczęścia nie dają. A czy daje je to, co możemy za nie kupić? Okazuje się, że tak, ale pod warunkiem, że są to doświadczenia - informuje serwis "EurekAlert!". Badacze z San Francisco State University ustalili, że wydanie pieniędzy na bilet do teatru, kolację w restauracji czy ciekawa wycieczkę daje więcej szczęścia niż zakup nowego ubrania lub gadżetu. Poprawa samopoczucia wynika z zaspokojenia potrzeb wyższych niż potrzeba posiadania, m.in. potrzeby więzi społecznych. Osoby uczestniczące w badaniu poproszono o udzielenie odpowiedzi na temat ich ostatnich zakupów. Okazało się, że większość osób wyżej oceniła te zakupy, które pozwoliły im czegoś doświadczyć, niezależnie od ich zarobków i ilości wydanych pieniędzy. - Doświadczenia stanowią kapitał wspomnień. Szczęśliwe wspomnienia nie znudzą nas tak szybko jak rzeczy materialne - mówi autor badań, psycholog Ryan Howell
Ponad 2 miliony dolarów zaoferowano już w Internecie za życie mieszkającego w Australii Anglika, który "wystawił się" na aukcję. Do kupienia jest między innymi dom i praca mężczyzny. Dwudziestopięciolatek wystawił swoje życie na licytację po tym, jak stwierdził, że "ma już dość", bo opuściła go żona. Nabywca zostanie przedstawiony przyjaciołom Iana Ushera, będzie mógł zamieszkać w jego domu i zająć jego miejsce pracy, w sklepie z dywanami. Wszystko, co po transakcji zachowa Ucher, to paszport, portfel i ubranie, które ma na sobie. Potem ma zamiar zwiedzać świat. Ian urodził się w 1963 roku w północno-wschodniej Anglii. Miło wspomina swoje dzieciństwo i dorastanie w Barnard Castle. Po ukończeniu szkoły wyjechał do Izraela do pracy. Następnie pojechał do Liverpoolu, gdzie zdobył stopień bakałarza. Jako pedagog-spacjalista pracował dla brytyjskich kolei, prowadząc szkolenia dla nowych pracowników. Po kilku latach razem ze swoją przyjaciółką Bruce założył szkółkę Scarborough Jet Skiing. Później Ian próbował szczęścia jako wydawca magazynu, kierowca ślubnych samochodów, pomocnik kucharza. Do Australii wyemigrował ze swoją partnerką Laurą, gdzie w 2001 roku wzięli ślub.