Udar- zestaw nr.57183
Tego skomplikowanego wyczynu dokonał pewien Australijczyk... Werner Reinhold kupił bilet na loterię w kiosku z gazetami w Sydney. Pierwszy kupon został źle wydrukowany, więc Reinhold poprosił o kolejny - tym razem poprawny. Mężczyzna wrócił do domu, włączył telewizor i odkrył, że wygrał równowartość 1,8 miliona dolarów. Niestety, w kolekturze usłyszał, że jego bilet jest nieważny i żadnych pieniędzy nie dostanie. - Okazało się, że unieważnili prawidłowy kupon, a nie ten, który został źle wydrukowany - wyjaśnia 73-letni dziś Reinhold. Mężczyzna pozwał organizatora loterii i właściciela kolektury. Kilka dni temu sąd przyznał mu rację i dokładnie 1,8 mln dolarów odszkodowania. Co ciekawe, Werner kupił szczęśliwy los w 1995 roku. Widocznie sądy w Australii pracują podobnie jak w Polsce.
Marzeniem Andrew Dahla był wpis w Księdze Rekordów Guinnessa. Wszystko wskazuje na to, że piątek jego pragnienie się spełniło. W ciągu godziny napełnił powietrzem 213 balonów, nadmuchując je nosem! Ojciec chłopca, Doug Dahl sprawdzał, czy każdy z balonów ma minimum 20 centymetrów w obwodzie. Natomiast mama, Wendy Dahl liczyła nadmuchane balony. W pewnym momencie Andrew spytał rodziców, czy bicie rekordu można potraktować jako codzienny ćwiczenia gry na trąbce. - Tylko, gdybyś grał na niej nosem - rozwiała jego nadzieje Wendy Dahl. 13-latek już raz próbował pobić rekord. W lutym nadmuchał 184 balony. Wtedy jednak rekord nie został uznany, ponieważ balony zawiązywał ojciec chłopca. Tym razem Andrew sam się tym zajmował i jego wyczyn prawdopodobnie zostanie wpisany do Księgi rekordów Guinnessa.
vseo.pl
Szczupłe kobiety kupują ubrania znacznie chętniej, niż panie o bardziej obfitych kształtach. Najnowsze badania dowodzą, że popularny pogląd, iż wszystkie kobiety uwielbiają poprawiać sobie nastrój terapią zakupową, nie jest do końca zgodny z prawdą. Wśród 150 ankietowanych pań, osoby o szczuplejszej sylwetce deklarowały, że czerpią przyjemność z zakupów odzieżowych, podczas gdy panie o nieco wyższej wadze przyznawały, że kupowanie ubrań nie sprawia im zbyt dużej przyjemności, głównie ze względu na stresujące przymiarki.
Profile z serwisów społecznościowych odzwierciedlają prawdziwą, a nie wyidealizowaną osobowość - twierdzi Sam Gosling z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Byłem zaskoczony, ponieważ przeważnie zakłada się, że ludzie używają swoich profili do sprawiania lepszego wrażenia. W rzeczywistości nasze wyniki sugerują, że przekazują one adekwatny wizerunek właściciela. Dzieje się tak, ponieważ ludzie nie starają się ulepszać siebie albo im się to po prostu nie udaje. Wg Goslinga, profil w serwisie społecznościowym wydaje się zatem kolejnym medium, za pośrednictwem którego utrzymujemy szczere, autentyczne kontakty społeczne, coś jak przez telefon. Zespół psychologa z Austin zainteresował się 236 profilami osób w wieku studenckim z USA (Facebook) oraz Niemiec (serwisy StudiVZ i SchuelerVZ). Za pomocą kwestionariuszy oceniono cechy osobowości rzeczywistej i idealnej. Pod uwagę wzięto ekstrawersję, ugodowość, sumienność, neurotyczność i otwartość, czyli czynniki osobowości uwzględnione przez Paula Costę i Roberta McCrae w modelu Wielkiej Piątki (Big Five). Sędziowie oceniali profile nieznanych osób. Następnie ich noty porównywano z ujawnionymi w testach cechami prawdziwymi i wymarzonymi ich właścicieli. Okazało się, że wrażenie odniesione przez obcych na podstawie internetowego profilu odpowiadało samoopisowi i nie ulegało próbom idealizowania.
Jurij Lialin po pracy wypił trochę wódki. Ponieważ czuł niedosyt poszedł do swojego kolegi stróża i tam uczta była kontynuowana. Ponieważ po imprezie elektryk nie chciał iść do domu stróż dźgnął go nożem w plecy.